wtorek, 2 stycznia 2018

Początek mojej skoliozy


Nazywam się Agata, mam 13 lat. Mieszkam w Katowicach. Na tym blogu będę opisywać moją historię o skoliozie.

W te wakacje zdiagnozowano u mnie skoliozę.

Zwykle w nowym roku szkolnym, dzieci i nastolatki poznają nowych ludzi, przedmioty i postanawiają zacząć rozwijać nowe pasje; cóż, ja w nowym roku szkolnym zaczęłam walkę ze skoliozą.

 

Od września noszę gorset ortopedyczny, nie chodzę na w-f i zrezygnowałam (wbrew mojej woli) z gimnastyki, którą uprawiałam i bardzo lubiłam.

Brakuje mi sportu.

Gdy okazało się, że mam skoliozę – był to szok dla wszystkich. Przecież ćwiczyłam już półtora roku gimnastykę, potrafiłam robić gwiazdy, szpagaty, stania na rękach i przedramionach. Na występach nie było nic widać.

Szczerze mówiąc w maju 2017 podczas robienia gięcia w tył poczułam dziwne uczucie w plecach, gdzieś pod łopatkami. Trudno to wytłumaczyć, ale nie był to ból, tylko… czułam, że nie mogłam przez chwilkę oddychać (np. jak się spadnie z huśtawki na plecy) i nie mogłam się zgiąć bardziej ani znowu wyprostować. Wiem jak to brzmi, ale często podczas rozciągania bolały mnie mięśnie i ścięgna, więc stwierdziłam, że to normalne.

Kolejną rzeczą, która w jakimś stopniu wskazywała początki skoliozy były nierówne wielkością piersi. Stwierdziłam, że chcę mieć taki prawdziwy biustonosz i poszłam z mamą do takiego sklepu. Żaden na mnie nie pasował (poza tym były nie wygodne!), bo jak już wspomniałam, jedną pierś miałam większą od drugiej. U dorastających dziewczyn takie rzeczy się zdarzają, więc również uznałam to za normalne.

Pod koniec roku szkolnego moja mama zauważyła, że schylając się, mam jedną stronę pleców wypukłą.

W lipcu poszłam do rodzinnego lekarza, który ''przerażony'' stwierdził, że mam zaawansowaną skoliozę. Skierował nas do specjalistów w tej dziedzinie, w Piekarach Śląskich. Tam powiedziano mi, że muszę jak najszybciej zacząć nosić gorset, bo grozi mi operacja. Mam prawie 50* stopni.

Tak więc mała, ale bardzo dobra rada: Chodźcie do lekarza się badać.